CAPE TOWN_GRASKOP_KRUGER PARK
Kapsztad od dawna był moim marzeniem. Patrzyłam na zdjęcia pasma górskiego na tle równiny i oceanu i myślałam sobie: jakie to magiczne, dalekie i nieosiągalne. Table Mountain stała się dla mnie czymś w rodzaju "perełki" podróżniczej - no bo wszyscy robią sobie z nią zdjęcia, Kapsztad jest z niej dumny, no a do tego jest na "końcu świata". Cóż - teraz już wiem, że Kapsztad to bynajmniej nie koniec świata, Góra Stołowa nie jest jednak taka stołowa, a Afryka nie taka dzika :)
Cape Town _ Table Mountain |
INFORMACYJNIE / CENNIK
LOTY
* liniami Ethiopian Airlines: Warszawa -> Wiedeń -> Addis Ababa -> Kapsztad, cena w maju 2018: 2835 zł/ osoba. Standardowo w cenie 2 sztuki bagażu rejestrowanego (2x20 kg) na osobę.
Lot z Warszawy do Wiednia liniami 'wypożyczonymi' - LOT lub Austrian Airlines.
* liniami wewnętrznymi Kulula: Cape Town -> Lanseria, cena (standardowa) 1305 ZAR/ osoba. W cenie jest rejestrowany bagaż 20 kg, mały bagaż kabinowy i torebka/plecak/laptop.
TERMIN
19.10.2018 - 30.10.2018. Pogoda: ewenement. Miało być zmiennie, wietrznie, deszczowo (w Kapsztadzie). Tymczasem trafiliśmy na niespotykane w Kapsztadzie upały :) Pierwszego dnia po przylocie wiało okropnie - sztorm. Ale już potem wiatr ucichł, i był wręcz przyjemnym doznaniem w tym upale :)
* wschodnie wybrzeże - początek lata (pory suchej): 40°C cały tydzień, ani jednej chmurki. Trzeba jednak dodać, że noce były chłodne, ok. 10°C.
* zachodnie wybrzeże - początek zimy (pory deszczowej): 35°C cały tydzień, ani jednej chmurki
JĘZYK
angielski - urzędowy. To było aż nużące. Czujesz się jak na wycieczce w Europie - wszędzie wszyscy mówią po angielsku albo niemiecku.
Brak. W Kapsztadzie jeździły jakieś autobusy miejckie, były też przystanki autobusowe, ale tylko na niektórych trasach. Tramwajów i pociągów brak. Pełno jest natomiast busów rozwożących pracowników i dzieci w wieku szkolnym. Zatrzymują się wszędzie, gdzie stoją ludzie. Również na autostradach.
WYPOŻYCZENIE AUTA
Przy lotniskach, należy jednak zarezerwować wcześniej. My musieliśmy zmienić wypożyczalnię i szukać auta na miejscu - w wielu miejscach aut już nie było. UWAGA! W RPA jest problem z zamrożeniem środków z karty debetowej spoza kraju. Należy mieć kartę kredytową, lub też szukać wypożyczalni, które po prostu najpierw pobiorą te środki, a potem je nam zwrócą standardowo przelewem.
* 'Tempest Car Hire' - Mieliśmy zarezerwowane i opłacone auto przez stronę RentalCars.com zarówno w Kapsztadzie, jak i Lanserii (obok Johannesburga). Wszystko było OK, po prostu my nie ogarnęliśmy, że karta kredytowa straciła ważność, a debetowej i gotówki nie przyjmują (na depozyt: chcieli 4'663 ZAR). Auta wypożyczyć nie mogliśmy, a RentalCars oddał nam tylko połowę zapłaty. Za 6 dni 340 zł, w opcji właśnie wcześniejszej zapłaty, której już ne polecam :) Dodatkowo w cenie tylko podstawowe ubezpieczenie.
* 'Enigma' - Kapsztad, wypożyczalnia nie znajduje się na lotnisku, ale auto jest podstawiane tam, gdzie klient chce, wraz ze wszystkimi formalnościami (u nas na lotnisko). Polecam tą wypożyczalnię. Mała, 'rodzinna', dzięki czemu brak korpo-umów i drobnych druczków. Auta nie są pierwszej klasy, ale nam to nawet odpowiada - mniej stresujesz się jazdą, gdy auto jest już porysowane z każdej strony (Chevrolet Aveo Sedan) :) Depozyt - 4'000 ZAR, został nam pobrany, a potem w dniu zdania auta przesłany na nasze konto (można było również zostawić gotówkę, jeśli komuś zależy na szybkim odzyskaniu kasy - przelew został zaksięgowany po 4 dniach). Za 6 dni - 2'660 ZAR, w tym full ubezpieczenie (i tak nie mają innych opcji dokupienia czegokolwiek).
* 'Avis' - Lanseria. Zaraz przy wyjściu z hali lotniska. Za 5 dni - 2'700 R + 2'000 R depozytu, bez problemu z karty debetowej. Po dorzuceniu jakichśtam zniżek i promocji ubezpieczenie kół i szyby wyniosło 150 R. Auto nowiutkie, zresztą większość takich błyskotek tam stoi. My mieliśmy klasa B, Ford Fiesta 2018/2019. I... tak - sprawdził się jako auto terenowe ;p
NOCLEGI Rezerwowane przez Booking. Właściwie wszędzie pobierają 50% jako gwarancję rezerwacji. Ściągają sobie sami z naszej karty zarejestrowanej na Bookingu
* Graskop: 'Monia Holiday House' Wynajęliśmy pokój z łazienką i aneksem kuchennym. Miejsce fajne, duży ogród, pokój ma wszystko co trzeba, blisko centrum. Za 2 noce zapłaciliśmy 800 ZAR. Mimo to mieliśmy spory problem z właścicielami - 3-krotnie pobierali nam płatność z karty... Za każdym razem trzeba było się z nimi kontaktować, a oni twierdzili, że to niechcący. Ale czy na pewno, to nie wiemy...
* Park Krugera: wybraliśmy dwie opcje - pierwsza noc w tzw. safari tent (łazienka wspólna na zewnątrz) - 646 ZAR, druga w tzw. bungalow z łazienką - 1211 ZAR. Safari tent decydowanie bardziej nam się podobał. Bungalow śmierdzi wilgocią, a słomiany dach jest po prostu brudny. Łazienka jest pewnym atutem, jednak z kanalizacji cuchnie. Namiot tak naprawdę jest rozstawiony na betonowej podłodze, posiada "zwykłe" drzwi i jest wysoki jak pokój. Jest szafa, lodówka, łóżka, wiatraki. Dodatkowo czuć przewiew powietrza, można oglądać gwiazdy z łóżka, a nocą słychać wycia i ryki zwierząt :)
Cape Point National Park |
* Graskop: 'Monia Holiday House' Wynajęliśmy pokój z łazienką i aneksem kuchennym. Miejsce fajne, duży ogród, pokój ma wszystko co trzeba, blisko centrum. Za 2 noce zapłaciliśmy 800 ZAR. Mimo to mieliśmy spory problem z właścicielami - 3-krotnie pobierali nam płatność z karty... Za każdym razem trzeba było się z nimi kontaktować, a oni twierdzili, że to niechcący. Ale czy na pewno, to nie wiemy...
* Park Krugera: wybraliśmy dwie opcje - pierwsza noc w tzw. safari tent (łazienka wspólna na zewnątrz) - 646 ZAR, druga w tzw. bungalow z łazienką - 1211 ZAR. Safari tent decydowanie bardziej nam się podobał. Bungalow śmierdzi wilgocią, a słomiany dach jest po prostu brudny. Łazienka jest pewnym atutem, jednak z kanalizacji cuchnie. Namiot tak naprawdę jest rozstawiony na betonowej podłodze, posiada "zwykłe" drzwi i jest wysoki jak pokój. Jest szafa, lodówka, łóżka, wiatraki. Dodatkowo czuć przewiew powietrza, można oglądać gwiazdy z łóżka, a nocą słychać wycia i ryki zwierząt :)
* Lanseria - 'Tumbleweeds Apartments', 535 ZAR za jedną noc. Tak naprawdę to duża, prywatna posiadłość starszego, przemiłego państwa. Podzielili ją na kilka apartamentów, które robią wrażenie rozmiarem i stylem. Zatrzymaliśmy się tylko przenocować, ale ugoszczono nas po królewsku :)
PALIWO - cena za litr benzyny podobnie jak w Polsce - ok. 17 ZAR
* Graskop/ Park Krugera - przejechane 1800 km, łącznie 1'085 ZAR (62 L)
* Paliwo w Parku Krugera jest droższe o niecały 1 ZAR w porównaniu do standardowych cen
* Myjnia w kampach w Parku Krugera kosztuje tylko 40 ZAR! (Myją ręcznie, wycierają), a odkurzanie i mycie w środku - 25 ZAR (My korzystaliśmy w Limpopo)
Boulder's Beach |
* Graskop/ Park Krugera - przejechane 1800 km, łącznie 1'085 ZAR (62 L)
* Paliwo w Parku Krugera jest droższe o niecały 1 ZAR w porównaniu do standardowych cen
* Myjnia w kampach w Parku Krugera kosztuje tylko 40 ZAR! (Myją ręcznie, wycierają), a odkurzanie i mycie w środku - 25 ZAR (My korzystaliśmy w Limpopo)
* Na autostradzie A1 (Phalaborwa-Lanseria) za podobny dystans 165 ZAR.
Kruger Park _ Olifants |
* Plaża Camps Bay, dzielnica Bo-Kaap - darmowe
* Stellenbosh TOKARA - darmowe zwiedzanie. Degustacja win na oszklonym tarasie - 75 R (3 rodzaje wina)
* Stellenbosh VERGELLEGEN - wjazd na posiadłość (zwiedzanie ogrodów) - 10 R
* Table Mountain - wspinaczka darmowa :) wjazd kolejką - 190 R w jedną, 330 R w dwie strony
* Plaża Boulders Beach - 76 R
* Park Narodowy Cape Point - 147 R
* Rejs na wyspę fok - Duiker Island (z przewoźnikiem Circe Launches) - 80 R
* Droga Peak Road - 47 R (za auto)
* Wjazdy na parkingi przy Pinnacle Rocks/ God's Biew/ Lisbon Falls - po 10 ZAR za osobę. Przed godziną 9:00 rano nikogo nie ma i szlabany są otwarte
* Three Randevals - 25 R
* Bourke's Luck Potholes - 55 R
* Echo Caves - 60 R (+ wyłudzany bezczelnie napiwek)
* Park Krugera - opłata 'konserwacyjna' - 331 R / osobodoba
* PAMIĄTKI - cena pierwotna z 2 razy zawyżona, oczywiście zawsze od razu dostajesz "special price". Wszędzie. Trzeba się targować. (Np. za magnes da się 20-30 ZAR)
* PAMIĄTKI - cena pierwotna z 2 razy zawyżona, oczywiście zawsze od razu dostajesz "special price". Wszędzie. Trzeba się targować. (Np. za magnes da się 20-30 ZAR)
* Za powszechne rzeźby aborygenów - około 50 ZAR, aczkolwiek to już zależy od rozmiarów i ilości kupowanych sztuk.
- koszty samochodowe/ przeloty wewnętrzne/ noclegi: 14'200 ZAR (ok. 3'763 zł)
- Bilety wstępu do atrakcji turystycznych: 1'400 ZAR (ok. 371 zł)
- Jedzenie (obiady w restauracjach, przekąski, zakupy z supermarketu): 2'500 ZAR (ok. 663 zł) - Bilety lotnicze Polska - RPA: tu jak kto trafi. My kupiliśmy za 5'130 zł ze wszystkimi opłatami za 2 osoby.
Aby zwiedzić całe miasto, najlepiej zasiąść na 'dachu' czerwonego, piętrowego autobusu. Bilet dobowy kosztuje 200 R/ osoba i polega na 'Hop On-Hop Off', a więc wysiadasz w wybranym miejscu, a po zwiedzaniu wsiadasz w kolejny autobus. Jeżdżą co 10-15 minut, robiąc pętlę: V&A Waterfront - 81 Long Street - Kloof Nek Road (przy dzielnicy Bo-Kaap) - dolna stacja kolejki linowej Góry Stołowej - Camps Bay Drive i plaża Camps Bay - Green Point wzdłuż oceanu - V&A Waterfront. Autobusy kursują codziennie , w godzinach około 8:00 - 19:00. My pierwszą pętlę zrobiliśmy ze słuchawkami na uszach (można je odebrać w biurze przy Two Oceans Aquarium) nie wysiadając - poznaliśmy miasto, porobiliśmy zdjęcia i wypatrzyliśmy, gdzie chcemy pochodzić przy kolejnej pętli :)
Przede wszystkim trzeba wysiąść i pochodzić uliczkami dzielnicy Bo-Kaap. Kolorowe domki z górami w tle wprawiają w pozytywny nastrój. Kiedyś odseparowana dzielnica biedoty i niewolników, a dziś atrakcja turystyczna i integralna część miasta. Świetne miejsce na spacer, choć oczywiście daleko już temu miejscu do kulturowej, unikalnej jednostki. Teraz wszystko robione jest pod turystę - a turysta musi zrobić ładne zdjęcie, mieć gdzie zjeść lunch, móc kupić stos pamiątek. Tak więc i główne ulice Bo-Kaap są "dostosowane". Wciąż jest to jednak "coś innego", niż pozostała część miasta. Jest w pełni bezpiecznie, również krążąc po małych uliczkach położonych wyżej :)
Kolejnym przystankiem jest dolna stacja kolejki na górę stołową. My nie wysiadamy, lecz jedziemy dalej na plażę w Camps Bay. Tu niesamowicie wieje - piasek boleśnie chłosta skórę, a woda jest tak zimna, że nawet moczenie stóp nie wchodzi w grę. Mimo to na plaży jest tłoczno, szczególnie dużo tu młodzieży w wieku szkolnym. My robimy kilka fotek i uciekamy :) Dzielnica Camps Bay wygląda bogato - białe domki z pięknymi ogrodami i luksusowe hotele. Jest to też jedno z niewielu miejsc z tak pięknie wkomponowaną plażą.
Myśląc o Green Point wyobrażałam sobie bezkres zieleni, coś w stylu Central Parku w Nowym Jorku. Tymczasem trudno tutaj znaleźć miejsce, z którego nie byłoby blisko do blokowisk lub ulic. Green Point pomniejsza się poprzez coraz głębiej wdzierające się nowe osiedla. Nie ma tu lasów, tylko trawa i mini-ogrody botaniczne, wiele placów zabaw i chodniki. Obeszliśmy tylko Green Point Park, gdyż przy samym stadionie nie ma już zbyt wiele.
Katolickie kościoły w Kapsztadzie są łatwo dostępne. Bez problemu wyszukaliśmy informacje o sprawowanych mszach w dzielnicy Table View w Internecie. Około południa pojechaliśmy na wschód, w kierunku winnych ogrodów Stellenbosh. Priorytetem nie było smakowanie win, ale zwiedzenie najpiękniejszych winnic, dlatego wybraliśmy winnice Tokara i Vergelegen.
Do Tokara wjeżdżamy i parkujemy za darmo. Bezpłatnie można tu zwiedzić winnice i ogrody - a naprawdę warto! Na koniec poszliśmy skosztować miejscowego wina - wybrałam opcję 3 typów czerwonego (75 R), ale mnie nie posmakowały :) W tym miejscu spacerowaliśmy około 3 godzin, i wciąż czuję niedosyt :) Aby wjechać za mury Vergelegen, trzeba zapłacić 10 R od osoby. Tutaj winnice położone są dalej (nie chodzimy między grzędami, tak jak w Tokara), a sam obszar jest większy i urozmaicony. Jest to dawna rezydencja, z całym dobytkiem - czytelnie, salony, altany, ogrody różane, itp. Jest również restauracja, gdzie można zjeść lunch. Spokojne obejście zajęło nam około 1,5 godziny.
Wracając wybraliśmy dłuższą drogę, jadąc wzdłuż zatoki False Bay. Nie są to tereny typowo turystyczne, aby spędzić tam więcej czasu, ale pięknie ukształtowane, więc warto obejrzeć zza okna "przy okazji'. Wrażenie wywarło na nas przede wszystkim to, czego w turystycznych miejscach nie zobaczymy - ogromny Township przy drodze R310 , zaraz za skrzyżowaniem z A2, w stronę oceanu. GPS: -34.055295, 18.714378
Mijamy również białe piaski Pelican Heights - parku krajobrazowego ptactwa wodnego, a potem jedziemy wzdłuż pasma gór skąpanego w zachodzącym słońcu <3
DZIEŃ 1 i 2
Podróż :) Trzeba dostać się do Warszawy, potem przelecieć prawie 10'000 km i na koniec dostać się z lotniska do pensjonatu. Przesiadka w Addis Ababa jest nieskomplikowana - lotnisko jest małe i trochę przypomina mi stary dworzec autobusowy, ale obsługa sprawnie kieruje ruchem.DZIEŃ 3 (sobota)
Zwiedzanie miasta przy pomocy Sightseeing bus - City Tour.V&A Waterfront |
Bo-Kaap |
Camps Bay |
Green Point |
DZIEŃ 4 (niedziela)
Tokara Wine Estate |
Tokara |
Vergelegen Wine Estate |
Wracając wybraliśmy dłuższą drogę, jadąc wzdłuż zatoki False Bay. Nie są to tereny typowo turystyczne, aby spędzić tam więcej czasu, ale pięknie ukształtowane, więc warto obejrzeć zza okna "przy okazji'. Wrażenie wywarło na nas przede wszystkim to, czego w turystycznych miejscach nie zobaczymy - ogromny Township przy drodze R310 , zaraz za skrzyżowaniem z A2, w stronę oceanu. GPS: -34.055295, 18.714378
DZIEŃ 5 (poniedziałek)
Platteklip George |
Poludniowy stół |
Północny stół |
DZIEŃ 6 (wtorek)
Boulder's Beach, Cape Point (Półwysep Przylądkowy)Boulder's Beach |
Boulder's Beach |
Boulder's Beach |
Cape of Good Hope |
Cape Point Lighthouse |
Old Lighthouse |
Cape Point trail |
DZIEŃ 7 (środa)
Hout Bay, Duiker Island, Peak Road, Champan's Peak, Nordhoek Beach Hout Bay to piękna zatoka, ale niekoniecznie piękny port. Turystyczny "kawałek" to duży parking, kilka statków i kilkadziesiąt stanowisk sprzedających pamiątki. Pozostała część - brzydka plaża i standardowe rozładownie portowe (nie wyglądały na funkcjonujące). Duży parking po wjeździe na przystań GPS: -34.055881, 18.340053. Parking wprawdzie nie jest płatny, ale wszędzie krążą "parkingowi", którzy popilnują nam auta i pomogą wyjechać - oczywiście nie za darmo, i bardzo namolnie.Duiker Island |
Hout Bay |
Peak Road |
Chapmans Peak Trail |
Nordhoek Beach |
DZIEŃ 8 (czwartek)
Przelot do Lanserii. Przejazd do Graskop (500 km), koszt autostrad: 198 ZAR Powrót: Park Krugera - Johanesburg (Lanseria), koszt autostrad: 164,5 ZARDZIEŃ 9 (piątek)
Three Randevals |
God's view |
Lisbon Fall |
Lisbon Falls - 10 R/os. Tutaj fajny punkt do zakupu pamiątek - dużo stoisk z różnorodnością. Co do samej atrakjcji, jaką jest wodospad - nic szczególnego :)
Three Randevals |
Three Randevals: 25 R/os Duży ogrodzony teren z wyznaczonymi trasami pieszymi i zapleczem gastronomicznym. Najbardziej oblegana część ogrodzona jest siatką, jednak kawałek dalej można znaleźć sobie kawałek skały i w zaciszu pokontemplować :)
Miejsce najbardziej oblegane przez turystów, nie bez powodu. Wspaniałe dzbany, szczeliny i tunele wydrążone przez wodę tworzą wyjątkowy krajobraz.
Echo Caves |
Ostatnim punktem podróży miała być zapora na rzece Blyde, niestety dotarliśmy tam zbyt późno - godziny otwarcia to 7:00-17:00. Każdy wjazd i wyjazd na teren paku jest odnotowywany przy szlabanach. Dodatkowo, tuż przed mostem w kierunku zapory, napotykamy kolejne szlabany, na których trzeba już zapłacić.
DZIEŃ 10, 11, 12
Namiot (tent) jest solidnym, namiotowym mieszkankiem na utwardzonej podłodze. W środku znajdują się 4 zaścielone łóżka i rczniki, lodówka, szafki i wiatrak. My byliśmy sami we dwoje. Łazienki i kuchnie są ogólnodostępne, w niedużych odległościach od namiotów.
Napotkane na tym obszarze zwierzęta: słoń, żyrafa, zebra, nosorożec, lew, antylopa, gnu. W każdym campie powieszone są mapy, na których turyści zaznaczają gdzie w danym dniu zobaczyli "Big five". O ile słonie są częstym widokiem, o tyle spotkanie lamparta czy nosorożca nie jest zagwarantowane. Wszędzie natomiast spacerują antylopy, zebry, małpy i żyrafy.
Zwierzęta: lew
Koszt obiadokolacji w Skukuza: 160 R (makarony w sosach, bezmięsne) Obiad w Satara: 280 R (sałatki/ burgery mięsne + napoje)
Podróż powrotna (Johannesburg - Kapsztad - Addis Ababa - Wiedeń - Warszawa - Gdańsk)
podróże małe i duże u was same duże ;)
OdpowiedzUsuń